Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cosmetics. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cosmetics. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 maja 2017

Kolorowy makijaż "Little Mermaid" z My Secret


Hej Kochani!

Dawno mnie tu nie było, ponieważ trochę ostatnio choruję i musiałam nieco odłożyć na bok bloga i malowanie, ale nie mogłam już dłużej wytrzymać i korzystając z dnia, w którym trochę lepiej się czułam postanowiłam stworzyć dla Was kolorowy makijaż nowościami od My Secret. Roboczo nazwałam go "Little Mermaid", ponieważ kolory, których użyłam oraz przepiękny błysk opalizującego pigmentu przypomina mi ogon Disney'owskiej syrenki :)

Mam nadzieję, że makijaż przypadnie Wam do gustu, a może nawet będzie dla kogoś inspiracją :)




http://www.mysecret.com.pl/



















UŻYTE KOSMETYKI MY SECRET




  • Cream Camuflage nr 01 - korektor pod oczy oraz na powiekę ruchomą jako baza pod cień
  • Glam&Shine Eye Shadow nr 11 - cień na powiekę ruchomą
  • Khol Kajal Eyeliner nr 04 Green - na linię wodną oraz dolną powiekę
  • Posh Girl Volume Mascara - tusz do rzęs
  • Matte Blur Effect - podkład nr 03 Nude
  • Rice Matt Powder - matujący puder ryżowy
  • Contouring Stick with Sponge - 01 Flash do rozświetlenia szczytów kości policzkowych
  • Contouring Stick with Sponge - 02 Shadow do wykonturowania twarzy
  • Face Strobing - kremowy rozświetlacz do wzmocnienia efektu rozświetlenia na szczytach kości policzkowych
  • High Shine Waterproof Eyeliner - kreska na górnej powiece
  • Design Your Eyebrows - kredka do brwi w kolorze Warm Taupe + tusz do brwi
  • Blusher - róż do policzków nr 104
  • I Love Matte Lips - matowa pomadka nr 4 Holly (recenzję oraz prezentację wszystkich odcieni tej pomadki znajdziecie TUTAJ>KLIK< )

Dodatkowo makijaż urozmaiciłam poprzez doklejenie sztucznych rzęs oraz użycie przepięknego opalizującego pigmentu KOBO Pure Pearl Pigment nr 513 Golden Sky w wewnętrznym kąciku

Gwiazda główna tego makijażu - przepięknie połyskujący i niesamowicie napigmentowany cień Glam&Shine nr 11




Mam nadzieję, że makijaż Wam się spodobał :) Dajcie koniecznie znać w komentarzach pod spodem, co sądzicie i czy miałyście już okazję używać którejś z tych nowości My Secret (dostępne są tylko w Drogeriach Natura).
Ściskam i do następnego!
Zalosia <3



wtorek, 14 marca 2017

Podkład CATRICE HD Liquid Coverage Foundation


Hej Kochani!

Chciałabym Was dziś zaprosić do przeczytania długo wyczekiwanej przez Was recenzji bardzo popularnego ostatnimi czasy podkładu Catrice HD Liquid Coverage.
Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii o tym produkcie, koniecznie czytajcie dalej!





http://www.catrice.eu/pl/index.html








OPIS PRODUCENTA

Druga Skóra. Podkład HD Liquid Coverage to wygładzona cera z efektem “high definition”. Wyjątkowo lekka formuła, którą aplikuje się pipetą, oferuje wysokie krycie i utrzymuje się na skórze do 24 godzin.  Cera wygląda nieskazitelnie, a przy tym naturalnie, podkładu nie czuć na skórze. Skóra jest gotowa na światła jupiterów i bycie w centrum kamery! 

Dostępne odcienie:

010 Light Beige
020 Rose Beige
030 Sand Beige
040 Warm Beige

Cena:

28,99 zł

MOJE WRAŻENIA

Podkład Catrice HD Liquid Coverage przychodzi do nas w dość ciężkiej, ale solidnej buteleczce z matowego szkła o pojemności 30 ml. Już samo opakowanie wygląda bardzo elegancko i sprawia wrażenie ekskluzywnego i porządnego produktu. To, co szczególnie przykuwa uwagę to fakt, że nie mamy tu tradycyjnej pompki, tylko pipetkę, dzięki której możemy kontrolować ilość nakładanego podkładu w wygodny i praktyczny sposób. 




Spośród czterech dostępnych odcieni wybrałam kolor 030 Sand Beige, ponieważ stwierdziłam, że będzie on najbardziej zbliżony do odcienia mojego jak dotąd ulubionego podkładu Revlon CS nr 180 Sand Beige. Długo wahałam się co do wyboru odcienia, sugerowałam się recenzjami z Internetu, ale stwierdziłam, że odcień 020 Rose Beige będzie dla mnie zbyt jasny i ostatecznie zdecydowałam się na 030 Sand Beige.





Jak widać na zdjęciu wyżej, podkład Catrice ma więcej żółtych tonów, niż Revlon CS, który w tym zestawieniu wydaje się być bardziej ziemisty (chłodny). Co do samego podkładu, to ma on bardzo wodnistą konsystencję (w przeciwieństwie do Revlona CS, który z kolei jest dość gęsty), dlatego też pipetka jako forma aplikatora jest tu niezastąpiona. Przez swoją dość rzadką konsystencję podkład Catrice jest bardzo wydajny - byłam zaskoczona, jak niewielka ilość wystarcza, aby pokryć nim całą twarz. Krycie jest bardzo porządne - naprawdę wystarczy niewielka ilość tego podkładu, aby uzyskać duże krycie (w razie konieczności możemy zbudować krycie takie, jakie nas najbardziej usatysfakcjonuje, dodając odrobinę więcej podkładu i nic nam się nie zważy, nie zroluje itp.). 




Jak podkład Catrice HD zachowuje się na twarzy? Jak już pisałam wystarczy niewielka ilość produktu, żeby zbudować porządne krycie. Podkład zastyga na twarzy dość szybko i ładnie matowi skórę, nie tworząc przy tym efektu maski. Jestem również pozytywnie zaskoczona tym, że nie podkreśla suchych miejsc na twarzy, tak jak niestety robi to Revlon CS. Catrice HD ma lekką i przyjemną konsystencję, nie jest tłusty (tak jak Revlon CS) przez co nie zapycha (!) i bardzo długo utrzymuje się na twarzy. Nie wymaga żadnych poprawek w ciągu dnia, chyba że borykamy się z naprawdę tłustą cerą - wówczas wystarczy przypudrować świecące miejsca i makijaż dalej wygląda świetnie. Nie zauważyłam też, żeby podkład Catrice HD zostawiał ślady na ubraniach (zasługa zastygającej formuły). Po użyciu tego podkładu zawsze dostaję wiele komplementów dotyczących mojego makijażu. Skóra wygląda promiennie, naturalnie, jest wygładzona i bez żadnych widocznych niedoskonałości. Po wykonturowaniu twarzy bronzerem i muśnięciu odpowiednich partii rozświetlaczem efekt jest piorunujący i makijaż naprawdę wygląda jak z Photoshopa! ;)

 
PODSUMOWANIE

 Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona podkładem Catrice HD Liquid Coverage i jak najbardziej zgadzam się ze wszystkimi pochlebnymi opiniami na jego temat, które wyczytałam w Internecie. Myślę, że znalazłam następcę mojego Revlona CS i póki co na pewno na dłużej zagości w mojej kosmetyczce. Cena nie jest wygórowana, podkład jest wydajny, ma bardzo uniwersalne odcienie przede wszystkim w żółtych tonach, wygodnie się go aplikuje i jest trwały - czego chcieć więcej? Jedyne, do czego można by się przyczepić, to dostępność tego produktu. Ja mój podkład kupiłam stacjonarnie w Drogerii Arnica w Toruniu gdzie półka Catrice jest naprawdę porządnie zaopatrzona, natomiast szafy Catrice znajdziecie również w sieci Drogerii Natura, ale wiem, że zazwyczaj są problemy z dostępnością tego podkładu, bo jest po prostu rozchwytywany (nie dziwię się ;)). Możecie również kupić go w wielu drogeriach internetowych.

Uff, to by było na tyle. Polecam ten podkład z całego serca. U mnie się sprawdził i jestem z niego bardzo zadowolona. Dajcie proszę znać w komentarzach na dole, czy znacie i używacie podkładu Catrice HD i jak się u Was sprawdza oraz jakie są Wasze odczucia dotyczące tego produktu? Jestem bardzo ciekawa :)

Ściskam, Zalosia <3









czwartek, 25 lutego 2016

Makijaż wieczorowy z My Secret


Hej Kochani!

Dziś mam dla Was makijaż wieczorowy, który zmalowałam kilka dni temu, i którego "zajawki" cieszą się zainteresowaniem na moim Instagramie, więc postanowiłam przygotować dla Was post, w którym będziecie mogli przyjrzeć się makijażowi z bliska oraz zobaczyć wszystkie użyte do jego wykonania kosmetyki. A makijaż praktycznie w całości (poza podkładem i sztucznymi rzęsami) został zrobiony kosmetykami My Secret, które bez problemu znajdziecie w Drogeriach Natura. Od razu z góry Was przeproszę, ten wpis nie będzie w stylu "step by step", gdyż mój aparat nie posiada podglądu i bardzo trudno mi na takim sprzęcie zrobić tego typu fotki, ale postaram się jak najlepiej Wam opisać, jakich kosmetyków użyłam i mam nadzieję, że mimo to, moja propozycja makijażu wieczorowego przypadnie Wam do gustu i być może zainspiruje do stworzenia podobnego - chętnie zobaczę!



Facebook



Makijaż utrzymany jest w kolorze złota i odcieni fioletu. Moim zdaniem najlepiej zaprezentuje się przy piwnych, zielonych i brązowych tęczówkach. 




















































 





Poniżej wszystkie kosmetyki My Secret, których użyłam:





Paletka My Secret "Fairy Tale" z przepięknym, połyskującym, niemal foliowym złotym cieniem, który naniosłam na powiekę ruchomą od wewnętrznego kącika aż po środek powieki



Paletka My Secret "Autumn Blossom" i świetna kombinacja fioletów naniesionych na pozostałą część powieki górnej aż do zewnętrznego kącika i na powiekę dolną oraz ciepłego beżu, który roztarłam w załamaniu powieki






Wewnętrzny kącik oka rozjaśniłam rozświetlaczem w kredce I Love My Style Higlighter nr 02, brwi podkreśliłam brązową kredką do stylizacji brwi ze szczoteczką Design Your Eyebrow, a drobne niedoskonałości na twarzy zakryłam antybakteryjnym korektorem w sztyfcie My Secret Antibackterial Cover Stick 



Na linię wodną oka naniosłam czarną kredkę typu "jumbo pencil" My Secret Big Eye, kreskę stworzyłam za pomocą czarnego wodoodpornego eyelinera w pisaku, a rzęsy podkreśliłam maskarą pogrubiającą My Secret I Love My Style Volume Mascara



Pod łuk brwiowy zaaplikowałam klasyczny matowy cielisty cień My Secret Matt Eye Shadow nr 505, mój absolutny hit do rozcierania innych cieni



Przejdźmy do twarzy - tu sprawdził się jak zwykle niezawodny duet idealny do konturowania - matowy puder brązujący, którym wykonturowałam policzki oraz owal twarzy, a także przepiękny rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder w odcieniu "Princess Dream", który naniosłam na szczyty kości policzkowych oraz na grzbiet nosa



Rozświetlacz w przybliżeniu - czyż nie wygląda cudnie?



Usta podkreśliłam dość neutralnym cielistym błyszczykiem Hot Colors nr 201



Za pomocą czarnego kleju DUO przykleiłam również sztuczne rzęsy na pasku Lash Studio model 88044 "Fascinating" (opcjonalnie)



Wrzucam Wam także kilka zdjęć tego makijażu z telefonu - nie ma to jak selfie ;)




















Uff, jak zwykle mój post stał się mega długim tasiemcem, ale wiecie, że jak już coś publikuję, to z rozmachem ;) Tak prezentuje się moja propozycja makijażu wieczorowego wykonanego kosmetykami My Secret. Mam nadzieję, że makijaż Wam się spodobał, a może i nawet Was zainspiruje? Podzielcie się ze mną w komentarzach, co sądzicie o tym makijażu, a także o prezentowanych tu kosmetykach My Secret - posiadacie któryś z nich? Jesteście zadowolone? Dajcie znać, chętnie poczytam!

A tymczasem ściskam Was gorąco i do następnego!
Zalosia<3












niedziela, 24 stycznia 2016

Moje kosmetyczne hity z Yves Rocher

Witajcie Kochani,

Dziś chciałabym się z Wami podzielić opinią na temat kosmetyków znanej francuskiej marki Yves Rocher. Wszystkie produkty Yves Rocher, jak zapewnia producent, są naturalne, tworzone na bazie roślin. Marka Yves Rocher jest moim absolutnym odkrycie roku 2015, gdyż wcześniej nie miałam okazji używać produktów Yves. Kosmetyki, które Wam dziś zaprezentuję, są używane przeze mnie już od dłuższego czasu, dlatego zdążyłam już sobie wyrobić opinię o nich i mogę Wam je z czystym sercem polecić. Jeśli jesteście zainteresowani recenzją, zapraszam do dalszej lektury! :)










Moim pierwszym ulubieńcem Yves Rocher jest szampon zwiększający objętość włosów. Szampon na bazie malwy z upraw bio, nie zawiera silikonów. Włosy po umyciu są mięciutkie, puszyste, jakby "uniesione" i bardzo ładnie się układają. Szampon jest bardzo wydajny i fajnie się pieni - odnoszę wrażenie, że moja głowa jest naprawdę porządnie umyta i odświeżona. Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, to zapach - jest taki "naturalny", łąkowy, trochę jak pokrzywa - nie przeszkadza mi to bardzo, w końcu to produkt naturalny, więc nie ma się co dziwić, że tak właśnie pachnie, aczkolwiek ja nie przepadam za takimi zapachami. Za butelkę 300 ml zapłaciłam 9,90 zł na promocji, więc cena też jest rozsądna. Polecam ten szampon - robi naprawdę pozytywną rewolucję na głowie ;)

---------------------------------------------



Kolejnymi ulubieńcami Yves Rocher są żele pod prysznic z serii Jardins du Monde. Szczególnie upodobałam sobie zapach "Orzechy makadamia z Gwatemali" i "Ziarna kawy z Brazylii". Jeżeli można mówić o ekstazie zapachowo-doznaniowej, wywoływanej przez jakiekolwiek kosmetyki, to to są właśnie żele pod prysznic Jardins du Monde :) Te zapachy są rewelacyjne, nie spotkałam się jak dotąd z żadnymi innymi kosmetykami, które by pachniały tak naturalnie, a zarazem intensywnie, bez cienia syntetyczności. Żele są przy tym bardzo wydajne, przyjemne dla skóry i pozostawiają na niej zapach przez długi czas. Uwielbiam je w mojej codziennej pielęgnacji i serdecznie polecam je wypróbować. Cena regularna za 200 ml produktu, to 8,90 zł, ja kupiłam je w cenie promocyjnej 7,90 zł.


---------------------------------------------


Teraz nadeszła pora na coś po kąpieli, czyli na mleczko do ciała zielona herbata. Osobiście nie przepadam za balsamami i mleczkami do ciała, ponieważ nie lubię tłustej, lepkiej warstwy jaką tworzą na mojej skórze i długiego wchłaniania. To mleczko poleciła mi koleżanka zapewniając, że bardzo szybko się wchłania i ładnie pachnie. Skusiłam się, ponieważ akurat nie miałam kosmetyku nawilżającego po kąpieli i musiałam coś kupić, więc wypadło na ten produkt. I to był strzał w dziesiątkę! Mleczko ma przyjemną konsystencję - nie jest zbyt tłusta, ani zbyt wodnista. Mega szybko się wchłania, czym skradło moje serce i faktycznie czuć, że skóra po jego zastosowaniu staje się gładka, nawilżona i przyjemna w dotyku. Dodatkowo ma fantastyczny zapach, który utrzymuje się na skórze prawie cały dzień (!). Mleczko jest niesamowicie wydajne, bo już niewielka jego ilość wystarcza do rozprowadzenia go na skórze. Pojemność 200 ml. Szczerze polecam!


---------------------------------------------


Pozostając przy pielęgnacji muszę również wspomnieć o produktach do twarzy i okolic oczu. Krem rewitalizujący usuwający oznaki zmęczenia do skóry normalnej i mieszanej na dzień z serii Elixir 7.9 okazał się świetnym specyfikiem dla mojej cery. Długo szukałam kremu na dzień, który nie ważyłby się i nie rolował pod moim podkładem, a jednocześnie faktycznie odżywiał i nawilżał moją cerę. Jak zwykle nie zawiodłam się. Elixir ma bardzo przyjemną, lekką konsystencję, szybko się wchłania i po kilku tygodniach stosowania rzeczywiście zauważyłam, że moja skóra jest bardziej napięta, odżywiona i promienna. Do tego ma piękny, subtelny zapach, nie zapycha mnie i nie uczula. Na pewno będę do niego wracać. Również roll-on pod oczy z tej samej serii zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Dzięki trzem metalowym kuleczkom możemy wykonać sobie delikatny masaż okolic oczu, jednocześnie je pielęgnując. Żelowa konsystencja bardzo dobrze się wchłania i przynosi ukojenie zmęczonym powiekom.


---------------------------------------------


Kolejnym hitem jest małe mydełko w kostce o zapachu kokosa. Ostatnio oszalałam na punkcie tego zapachu, a ten maluszek skradł moje serce, ponieważ pachnie nieziemsko i bardzo naturalnie. Fanki kokosowych nut będą zachwycone! Kosztuje 5 zł.

---------------------------------------------


Pozostając w temacie uzależnienia od kokosa, muszę Wam przedstawić zapach, na który baaardzo długo chorowałam... Każda moja wizyta w drogerii Yves Rocher kończyła się na wypsikaniu się testerkiem wody toaletowej "Kokos z Malezji" i czekaniu na promocję (100 ml kosztuje 39,90). Niestety promocji się nie doczekałam, bo zapach był ciągle objęty "zielonym punktem", a więc nie podlegał promocjom, ale ku mojej ogromnej radości dostałam tę wodę na urodziny od koleżanki :) I jest chemia między kokosem, a mną :) Zapach jest bardzo przyjemny, intensywny i długo się utrzymuje. Uwielbiam używać go na co dzień - koledzy z pracy ciągle mówią mi, że pachnę jak kokos, albo kokosanka ;) Produkt jest bardzo wydajny. To zdecydowanie mój zapach i jestem od niego absolutnie uzależniona!


---------------------------------------------




Drugim moim ukochanym zapachem z Yves Rocher jest woda perfumowana Vanille Noire. Jest to zdecydowanie cięższy zapach, bardziej na wieczorne wyjście, ale go uwielbiam. Producent pisze o nim: "Zapach waniliowo-drzewno-świeży Poddaj się intymnej magii zapachu Vanille Noire, który emanuje świeżością i zmysłowością, zaskakuje delikatnością połączoną z temperamentem, lekkością a zarazem głębią." I to jest kwintesencja tego zapachu - zmysłowy, intymny, pełen temperamentu, uwodzicielski. Po prostu klasa sama w sobie. Bardzo długo utrzymuje się na skórze. Cena regularna za flakonik 50 ml, to 175 zł, ale ja go kupiłam, kiedy jego cena wynosiła około 88 zł, a ja miałam jeszcze zniżkę -40 zł, którą otrzymałam w prezencie za zrobienie zakupów przez internet, więc oczywiście musiałam skorzystać :) 


---------------------------------------------


Ostatnim moim ulubieńcem z Yves Rocher, jest tym razem coś z kolorówki, czyli maskara pogrubiająca Sexy Pulp. Tusz pogrubia, wydłuża i ładnie rozczesuje rzęsy. Kolor czarny jest naprawdę bardzo intensywny i głęboki. Nie osypuje się, nie rozmazuje, jest naprawdę jedną z moich ulubionych maskar. W dodatku używam jej już od chyba 2,5 miesiąca i ona nadal nadaje się do użycia, nie zgęstniała i nadal nakłada się tak fajnie, jak na początku, kiedy ją pierwszy raz otworzyłam. Kupiłam ostatnio kolejne opakowanie, bo skusiła mnie promocja - 50%, więc od razu pobiegłam po to cudo :)

---------------------------------------------



Uff, mam nadzieję, że udało Wam się wytrwać do końca tego długiego postu. Ja jestem absolutnie zakochana w marce Yves Rocher, w ich produktach, a także polityce firmy i wielu atrakcyjnych promocjach i upominkach dla klientów. 

Tak prezentują się moi kosmetyczni ulubieńcy Yves Rocher, a czy Wy macie swoich? Czy znacie markę i kupujecie produkty Yves? Macie jakichś faworytów? Podzielcie się ze mną nimi w komentarzach - chętnie poczytam :)

Ściskam ciepło i pozdrawiam Was w ten mroźny wieczór,
Zalosia <3